Na dzisiejszej uroczystości obecni byli też przedstawiciele władz województwa zachodniopomorskiego, samorządowcy oraz mieszkańcy gminy Myślibórz. Oprócz mniej lub bardziej oficjalnych delegacji samochodem przyjechali także mieszkańcy litewskiego Alytus, którzy na drugi dzień pod wodzą księdza Mirosława Dowdy mieli wrócić do domu... rowerami. - W ubiegłym roku rowerami wybraliśmy się do Rzymu. Podobnie było z lotnikami, których czyn też uważano za jakieś szaleństwo. Patrząc głębiej, można jednak powiedzieć, że to było bardzo przemyślane. Steponas Darius i Stasys Girenas dokonali czynu, który może i jednoczy ludzi – przyznał M. Dowda, a dzisiaj w pszczelnickim lesie koncelebrował mszę świętą z okazji 77. rocznicy tragicznej śmierci lotników. Msza prowadzona była w języku litewskim. Tłumaczono jedynie kazanie, w którym jeden z księży - nawiązując do czytanej wcześniej Ewangelii i przypowieści o miłosiernym Samarytaninie – powiedział do zebranych Polaków: ,,Jesteście jak ten Samarytanin. Przytuliliście naszych litewskich braci. Przytuliliście i oddaliście im honory”.
Po mszy były okolicznościowe przemówienia. - Historia naszych krajów ma wiele wspólnego. To chociażby Unia Lubelska, Konstytucja 3 maja, bitwa pod Grunwaldem, czy właśnie ten las w okolicach Pszczelnika – podkreślił Egidijus Meilunas, ambasador Republiki Litewskiej w Polsce. Ton kolejnych odczytów był podobny. Wskazywano na wspólną historię Polski i Litwy oraz podkreślano heroiczny wyczyn i tragiczną śmierć dwóch litewskich lotników, którzy dla rozsławienia swojego kraju zdecydowali się na wielce ryzykowną wyprawę. Skończyła się ona tragicznie. - My mieszkańcy Kowna czekaliśmy na przylot lotników, ale nie doczekaliśmy się. Widocznie taka wola boska, że najodważniejszych zabiera do siebie – stwierdził przedstawiciel mera Kowna Vygantas Gudenas, a po przemówieniach i salwie honorowej pod pomnikiem złożono wiązanki kwiatów. Potem były występy artystyczne uczniów z Puńska oraz zespołu Stokrotka (Šimtažiedis) z Wilna (na zdjęciu niżej).
Na koniec goście dzisiejszej uroczystości udali się do muzeum litewskich lotników. Tam, w dwóch izbach w drewnianej chacie sprowadzonej ze Żmudzi zgromadzono pamiątki i dokumenty, wśród których chyba najcenniejszym eksponatem jest autentyczny kawałek samolotu Lituanica, który stał się grobem S. Dariusa i S. Girenasa. Pamięć o nich jest wciąż żywa z dala od ich rodzinnego kraju, a ich imię wciąż rozsławiane. Przykład? W niedzielę w pszczelnickim lesie w jednym z namiotów krótkofalowcy z Lipian i Dębna uruchomili radiostację pracującą pod okolicznościowym znakiem SNØLOT. Przez kilka godzin nawiązali kilkadziesiąt połączeń z krótkofalowcami z całej Polski i z Europy tłumacząc im okolicznościowy znak połączenia i przy okazji opowiadając o dwóch litewskich lotnikach. - Pod tym znakiem będziemy pracować do końca lipca – poinformował Stefan Jaworski.
- Politykę robią politycy w Wilnie i w Warszawie. My tutaj współpracę pomiędzy narodami wypełniamy treścią – powiedział burmistrz Myśliborza Leszek Wierucki, a widząc dzisiejsze uroczystości, bezpośrednie rozmowy i kontakty raczej nie sposób odmówić mu racji. Ba, owe wspólne kontakty mają miejsce nie tylko raz w roku, w lipcu przy okazji okolicznościowych uroczystości. Pomnik w Pszczelniku odwiedza wielu Litwinów w ciągu całego roku, który zatrzymując się w pobliskim Myśliborzu mogą natknąć się na litewskie ślady. To chociażby szkoła imienia Steponasa Dariusa i Stasysa Girenasa. Tak samo nazwany jest jeden z turystycznych szlaków pieszych, ktory rozpoczyna się w Myśliborzu, w którym znajdziemy również pomnik upamiętniający śmiały wyczyn litewskich lotników. Lotników, o których pamięć jest wciąż żywa.
(galeria zdjęć - kliknij tutaj, film - kliknij tutaj).

|